kontakt miniaturkabeztajemnic.com linki mapa strony miniaturkabeztajemnic.com Konkursy strony internetowej miniaturkabeztajemnic.com Bibliografia

Sondy miniaturki bez tajemnic

Nowości na stronie
ostatnia aktualizacja: 14.04.2014r.

Żwienie

Opieka

Choroby

Zanim kupisz królika, pierwszy królik

Pierwsza pomoc u królika miniaturki

Ustawa o ochronie zwierząt

Światowa deklaracja praw zwierząt


królik miniaturka

Galeria zdjęć królików

Galeria przestępstw królików

Galeria śpiących królików

Tęczowy most

Wincentowy pamiętnik


królik miniaturka

Królik miniaturka, forum o królikach miniarturkach

Zagraniczne artykuł o królikach

Artykuły

Historia o królikach

Quiz o królikach








stat4u




*Jeżeli wyszukiwarka nie spełniła Waszych oczekiwań, to prosimy ręcznie przeszukać stronę,lub spróbować użyć innego hasła.



Ilość osób przeglądających stronę:







Slide 1 Slide 2 Slide 3 Slide 4 Slide 7 Slide 5 Slide 6





- Konkurs "Z Miniaturką do kalendarza!"



Zobacz nas na Facebook'u



królik miniaturka



Kochani, już drugi rok mamy zaszczyt organizować na łamach naszej strony konkurs
"Z Miniaturka do kalendarza!" :).

Poszukujemy zdjęć do kalendarza króliczego, dużego jak i małego, na zdjęcia główne,
miniaturki i dodatkowe ( sumie kilka/kilkanaście zdjęć).

Treść zdjęcia dowolna.

Zapraszamy wszystkie króliki, duże i małe, w każdym kolorze, bo przecież kochamy wszystkie uszy!

Nagrody jak zwykle są wspaniałe :)
Umieszczenie zdjęcia Twojego królika w kalendarzu, oraz trzy nagrody rzeczowe,
w postaci zestawów "Nowości TIVO", które jak wiecie na swoich etykietach mają logo naszej strony.

Na koniec przypominamy o czytaniu regulaminu, ponieważ to właśnie w nim podane są ważne szczegóły konkursu.

Miłej zabawy.
n-monika i cała miniaturka




królik miniaturka



królik miniaturka


Kochani wprowadzamy nową akcje. Stop dla uśpienia !!! Dzięki Waszym mailom,
które do nas piszecie oraz rozmów z wetami,
uważam, że prawo do eutanazji jest wykorzystywane zbyt często i niepotrzebnie.
To zwyczajne odebranie zwierzakowi życia.
Często niekompetentni weci , nie znając chorób jakie mogą występować u królika twierdzą,
że "to już koniec, on cierpi", albo na odwrót, przychodzi opiekun i przy przeroście korzenia,
czy korekcie zębów pytają, " nie lepiej by było uśpić ?"
NIE, trzeba leczyć zwierzaki tak jak leczymy innych członków rodziny.
Wiem, że są sytuacje krytyczne, gdzie eutanazja
może być już tylko jedynym rozwiązaniem. Nie oceniam tego, to decyzja opiekuna.
Zachęcam Wszystkich z całego serca do przeczytania poniższej opowieści.
Niech będzie ona dla Wszystkich, którzy teraz zmagają się z chorobą pupila dużą dawką otuchy.
Jeśli ktoś z Was chce iść w ślady Agaty i opisać swoją historię, zapraszamy serdecznie,
do kontaktu mailowego z nami.
Miłej lektury i dużo głasków dla Wszystkich uszaków.
n-monika


Agacie bardzo dziękujemy za walke o Bursztynka i za to że chciała sie z nami nią podzielić.



Historia Agaty i Bursztynka.

Opowiem historię, która głównie opowiada o pewnym króliku, który totalnie zmienił moje życie oraz o paru weterynarzach. Ja jestem dziewczyną, nastolatką, mieszkającą w miejscowości niedaleko Torunia.

Początek

Wszystko zaczęło się od tego, że koniecznie chciałam mieć zwierzaka, którym mogłabym się naprawdę zajmować tzn. wychodzić na spacery, chodzić na szczepienia do weterynarza , bawić, uczyć go różnych rzeczy, takim moim wymarzonym pupilem był pies. Ale z racji tego, że wiele lat błagałam rodziców o tego zwierzaka, bez żadnych skutków, odpuściłam sobie i przyjęłam do wiadomości, że nie będę miała psa. Na początku miałam same chomiki. Po jakimś czasie znudziło mi się to, że można je praktycznie tylko karmić, sprzątać po nich i bardzo krótko żyją. Chciałam czegoś więcej w opiece nad zwierzęciem, i wtedy zaczęłam interesować się królikami. Od pierwszej klasy podstawówki chciałam zostać weterynarzem, teraz moje zainteresowania trochę się zmieniły, ale nadal widzę wielką fascynację w zwierzętach. Przez całe wakacje 2010 r. czytałam stronę miniaturkabeztajemnic.com. Przeczytanie tej strony było w jakimś rodzaju "kursem" wiedzy o królikach, ponieważ bardzo wzbogaciłam swoją wiedzę na ich temat i myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, kiedy będę miała prawdziwego zwierzaka. Udało mi się namówić rodziców na króla. I stało się, 21 października 2010 r. w moim domu pojawił się 2-miesięczny Bursztynek. Był to uszaty ze sklepu zoologicznego. Ponoć był zdrowy i faktycznie na pierwszy rzut oka na takiego wyglądał. Nic nie wskazywało na żadną chorobę.

2-miesięczny Bursztynek

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Dlaczego takie imię? Od koloru sierści, kiedy go zobaczyłam skojarzył mi się z bursztynem, więc został Bursztynkiem. Mimo, że miałam jakąś wiedzę na temat królików , to i tak popełniłam wiele błędów.



Listopad 2010 -Wrzesień 2011

Już parę dni po przybyciu nowego towarzysza, zaczął się jego katar. Z początku rzadko kichał i do tej pory nie wiem co było tego konkretną przyczyną. Jedną z nich mogło być to, że przez dłuższy czas miał klatkę koło grzejnika a nad nim było okno. Nie było to dobre miejsce ze względu na przewiew, szczególnie zimą. Mógł to też być tzw. katar chroniczny, który mu się ujawnił, ponieważ jak później się okazało trwał długo. W jakimś bądź razie katar towarzyszył mu od początku. Nie przejmowałam się nim zbytnio i nic z tym nie robiłam z myślą, że mu przejdzie. W kwietniu poszliśmy do jednego z weterynarzy w mojej miejscowości, pani Kasi. Lekarka powiedziała, że wszystko jest z nim w porządku i tylko go odrobaczyliśmy. W wakacje króliś przeżywał okres dojrzewania. Specyficznie zachowywał się w tym czasie min. był agresywny, w znacznej mierze znaczył teren. Trochę mnie to niepokoiło. W lipcu moja kuzynka przywiozła swoją króliczkę na kilka dni, która była w podobnym wieku co Bursztyn, o imieniu Tina. Zwierzaki dużo czasu spędzały ze sobą. W czasie tych paru dni kopulowały ze sobą, to było ich główne zajęcie. Niestety to było jedyne królicze towarzystwo dla mojego uszatego. Żal mi trochę, że nie ma króliczego przyjaciela na dłużej, ale niestety ani rodzice, ani pieniądze na utrzymanie dwóch uszatych nie pozwalało mi na poprawę życia mojego zwierzaka w tym aspekcie. Co do Tiny, przeżywała ciąże urojoną, ale w prawdziwej nigdy nie była. W październiku 2011 r. odeszła za tęczowy most.. Nigdy już "zakochani" się nie zobaczyli. To był kolejny błąd jaki popełniłam, bo chciałam z kuzynką aby króliki miały potomstwo, a nie powinno tak się robić. W sumie dobrze, że nie doszło do żadnej ciąży bo wtedy problemów mogłoby być jeszcze więcej.

W internecie na wielu stronach naczytałam się o doktorze Krawczyku. Chciałam mieć pewność, że mój Bursztynek jest na 100% zdrowy i iść z nim do tak profesjonalnego lekarza, jakim jest doktor Krawczyk. Nie było widać żadnych objawów choroby, ale jednak coś mnie pchnęło, aby do niego pojechać. Dostałam termin na 29 października 2011r. Musiałam jeszcze poczekać … 3 miesiące...

Zdjęcia z tego okresu

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Z Tiną

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul



13-15 października 2011

W tym czasie uszaty przeziębił sobie pęcherz. Stało się to przez mój błąd, ponieważ poszłam z nim na dwór gdy było za zimno na spacer. Szybko pojechałam do pani Kasi, która przepisała antybiotyk i witaminy. Po kilku dniach niekontrolowane sikanie i wzmożone pragnienie ustało.



27 październik 2011

Tego dnia zdarzył się wypadek. Kiedy się obudziłam króliczek , prawdopodobnie w nocy uszkodził sobie prawe oko. Nie mam pojęcia jak to zrobił, podejrzewam że uderzył się w metalowy drut od paśnika, który za bardzo wystawał. Oko było zaczerwienione i leciała z niego biała ropa. Przypisana przez weterynarza Gentamycyna pomogła.



29 październik 2011
Wizyta u doktora Krawczyka

To był dzień pierwszej wizyty u doktora. Kiedy weszłam do pustego korytarza, nie mogłam uwierzyć, że ponoć zawsze jest tu pełno ludzi. Przed spotkaniem z nim miałam trochę dziwne wyobrażenie o doktorze. Myślałam, że jest to mężczyzna w podeszłym wieku, a zobaczyłam młodego i miłego człowieka. Od razu przystąpił do przeglądu króla. Ewidentnie pierwszą rzeczą , jaką rzuciła mu się w oczy to były oczy uszatego. "Królik ma prawe oko w zaawansowanej zaćmie, lewe jest zdrowe" - oznajmił doktor. To był dla mnie szok. Tego w życiu bym się nie spodziewała, wszystkiego, ale nie choroby , której nie da się wyleczyć. Napisałam wcześniej o wypadku, w którym Bursztynek uszkodził sobie oko, ponieważ mógł to być jeden z powodów choroby (uszkodzenie oka) lub jest to choroba wrodzona u mojego zwierzaka. Pan doktor powiedział, że króliś widzi na to oko w bardzo małym stopniu, albo wcale. Bursztynek wcześniej, ani nawet później nie wykazywał objaw do ślepoty, zachowywał się jak widzący (mam na myśli, że nie potykał się o przedmioty). Nie sposób też było nie zauważyć kataru, o którym dr.Krawczyk powiedział, że jeśli nie nastąpi poprawa, może rozwinąć się z tego pastereloza. Zwrócił również uwagę na nadpobudliwość seksualną, polecił aby został wykastrowany. Co do oka dodał, że jeśli nic się nie poprawi będzie trzeba je operować lub nawet usunąć. Zrobiło się poważnie. W jednym momencie dowiedziałam się tyle szokujących rzeczy , mam na myśli zaćmę i pastereloze.

Od tej pory dopiero zaczęły się wszystkie kłopoty, później tylko nabierały coraz większego rozpędu. A myślałam, że to już jest to najgorsze, ale jednak się myliłam...



4 listopada 2011

Postanowiłam nie czekać dłużej i jak najszybciej wykastrować Bursztynka. Tego dnia doszło do zabiegu, w mojej miejscowości, w lecznicy u pani Kasi. Operacja się udała, nie było żadnych komplikacji, uszaty szybko doszedł do siebie. Nie pożądane zachowania szybko znikały.



19 listopada 2011

Tego dnia podczas głaskania, dostrzegłam dosłownie dziwne zmiany w lewym oku Bursztynka. Widziałam dwie stosunkowo małe, siarkowate kulki oblepione jakby pajęczynom. Nie miałam pojęcia co to jest?! Z czasem zmieniły się one w jedną kulkę, jak to widać na poniższych zdjęciach.

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Nie mogłam czekać kolejnych dwóch miesięcy na wizytę u Pana Krawczyka, musiałam udać się gdzieś szybciej. Najpierw zadzwoniłam do całodobowej kliniki weterynaryjnej na ul. Wyspiańskiego w Toruniu. Opisałam sytuację tamtejszemu lekarzowi. Wiem, że nie najlepiej stwierdza się diagnozę przez telefon, ale nie miałam innego wyjścia. Powiedział on, że jest to grzybica oka. Kompletnie mnie zamurowało, ponieważ nigdy nie doszły mnie słuchy, aby grzybica była w oku. (Później inni weterynarze powiedzieli, że nie słyszeli o takiej chorobie) Naprawdę robiło się coraz ciekawiej, a najlepsze jest to, że pani Kasia z mojej miejscowości, powiedziała mi, że nie wie co to jest i nawet nie zaprosiła mnie abym przyjechała do lecznicy . (Wcześniej kiedy pytałam się tej pani o jakieś choroby, o których później rozmawiałam z doktorem Krawczykiem, ona nigdy nie słyszała o takich chorobach.) Dla mnie to było całkiem nie profesjonalne, żeby weterynarz choć czegoś nie przypuszczał. Według mnie taka osoba, nie powinna pracować w tym zawodzie. Poza tym pani doktor powiedziała, że najlepiej byłoby go uśpić. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Moi znajomi powiedzieli, że może lepiej by było gdyby dało się go pod strzykawkę. Ja nie chciałam się poddać i nigdy w życiu go uśpić, za nic , chyba że by było już naprawdę tragicznie. Od tamtej pory wyszło na jaw jakie kompetencje zawodowe ma pani doktor. W porównaniu z doktorem Krawczykiem jej wiedza ogranicza się tylko do podstaw, maleńkich podstaw w tym zawodzie. Według mnie chciała pozbyć się problemu, tradycyjnym sposobem i to by był koniec. Gdybym poszła i oddała mojego króla na uśpienie strasznie, strasznie bym tego żałowała. Cieszę się, że tak się nie stało. Nigdy nie poszłam już do pani Kasi. Straciłam do niej zaufanie i dla mnie ona nie jest weterynarzem. Nie polecam jej nikomu. Jak się okazało później, dowiedziałam się od mojej koleżanki, że też zawiodła się na tej pani z powodu określania błędnej diagnozy, jak i dalszego leczenia, i z tego wszystkiego fatyguje się ze wszystkim do Torunia.



25 listopad 2011

Pod koniec listopada pojechałam do weterynarza, na ul. Piskorskiej w Toruniu. Przyjął mnie pan w podeszłym wieku, o nazwisku Szczech. Doktor stwierdził, że zmiany w lewym oku to tzw. "wylewy krwowe" na co podał lek o nazwie : Dexafort, który okazało się , sterydem. Ale ja nie miałam pojęcia co podał doktor mojemu zwierzakowi. Zastrzyk trzeba było powtórzyć 2 dni później. To była moja pierwsza i ostatnia wizyta u tego weterynarza. Dlaczego? Ponieważ podany lek tylko i wyłącznie pogorszył stan oczu. Dalsi weterynarze potwierdzili, że pan Szczech tylko pogorszył sprawę. Bardzo zawiodłam się na tym doktorze.



1 poł. grudnia 2011

W tym czasie jak napisałam wcześniej kulki zmieniły się w jedną kulkę. Z dnia na dzień tylko i wyłącznie powiększała się.



2 poł. grudnia 2011

Byłam kompletnie bezradna. Po pierwsze Pan Krawczyk nie mógł mnie przyjąć szybciej niż za miesiąc , po drugie nie wiedziałam już do jakiego weterynarza się udać aby mi pomógł, a żeby było lepiej nawet mama powiedziała mi, żebym odpuściła sobie z tymi wszystkimi weterynarzami, żebym już sobie darowała, nie dawała szans, że coś się uda. Nadal była we mnie nadzieja i zrodził mi się pomysł aby napisać o moim problemie na forum pomocy królikom. Opisałam co się ostatnio działo z moim uszatkiem i do razu dostałam kilka odpowiedzi. Najlepsza była ta, w której odpisała mi Ola ze Stowarzyszenia z Torunia. Zaproponowała mi abym poszła na jej wizytę do dr. Krawczyka 22 grudnia 2011. Bardzo się ucieszyłam i oczywiście zgodziłam się. Zostałam uratowana.



22 grudnia 2011

Wizyta u doktora, na którą cudem udało mi się dostać. Nie byłam umówiona na konkretną godzinę, tylko na wizytę stowarzyszenia. Podczas tej wizyty, bardzo długo czekałam, ponieważ pierwszeństwo do gabinetu miało Stowarzyszenie. Ola z tego Stowarzyszenia pozwoliła mi wejść na jej wizytę, za co jej bardzo dziękuję. Po długim 3 godzinnym czekaniu weszłam na wizytę. Dr. Krawczyk powiedział, że zaćma wraz ze stwierdzonymi jednak - zmianami ropnymi w lewej gałce ocznej wskazuje na encephalito zoonoza, inna nazwa - E. cuniculi. Ponoć źródła mówią, że tą chorobą, jest zarażonych 60 % królików trzymanych jako zwierzęta domowe. Niestety te 60 % objęło mojego uszatego. Lekarz zapisał lek Bactrim, który trzeba było stosować przez 2 tygodnie. Możliwe, że stan oka się poprawi.



Styczeń - Kwiecień 2012

Stan oka nie poprawił się. No cóż małe szanse były na to, że coś ruszy w dobrą stronę. Byłam tego świadoma. Nic nadzwyczajnego w tym czasie się nie działo, jakby zatrzymało się w miejscu. Czekaliśmy na kolejną wizytę u Pana Krawczyka.



7 kwietnia 2012

Kolejna wizyta w gabinecie Pana doktora, tzw. kontrola. W książeczce zdrowia Pan Krawczyk napisał o zmętnieniu soczewki oka prawego i zapaleniu rogówki oka lewego. Przypisał lek Torbex. Króliś został zaszczepiony przeciwko Myksomatozie i Pomór króliczy. Na następną wizytę umówiliśmy się na szczepienie przeciwko Pasterelozie. Jak spojrzeć na tą rogówkę, nie układało się dobrze, wręcz przeciwnie.

Lewe oko - zmiany ropne

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Prawe oko - zaćmione

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul



19 kwietnia 2012

Przed wizytą w Toruniu, pojawiła się kolejna nieciekawa rzecz. Zauważyłam małe krostki w okolicach nosa.

W okolicach nosa widać ciemne plamki

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Na tym zdjęciu widać małe "wyłysienia" w okolicach nosa, kiedy krostki już zniknęły

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Z tym musiałam iść do weterynarza bliżej, ponieważ ze względu na długi termin czekania do Pana Krawczyka nie mogłam iść. Poszłam do drugiego weterynarza w mojej miejscowości dr. Błażeja. Na szczęście dał dobrą diagnozę i przypisany lek zadziałał - Baytrill, Fluberal, Triderm.



28 kwietnia 2012

Tego dnia pojechaliśmy do Torunia na wizytę do ulubionego doktora. Tego dnia Bursztynek został zaszczepiony na Pasterelozę, w nadziei, że pomoże to na nieustający katar. Pojawił się również nowy problem, zapalenie skóry w okolicach uszu. Doktor przypisał prawdopodobnie Triderm (nie mogę się rozczytać z pisma dr. Krawczyka w książeczce).

Zapalenie skóry - wyłysienia w okolicach uszu

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul



15 maja 2012

Bursztynek dostał zapalenia spojówek. Było coraz gorzej. A w tym czasie wyglądał naprawdę okropnie, na takiego biednego, bez życia. Bałam się co będzie dalej.

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

To zaczerwienione lewe oko, znikało mu przez cały miesiąc, ale ważne że znikło. Byliśmy z tym na wizycie u pana Błażeja, który przypisał Tobrex i Naclof.



29 września 2012

Kolejna wizyta u dr. Krawczyka. Na tym spotkaniu, Pan powiedział mi, że uszaty ma ropień zagałkowy lewego oka. Od jakiegoś czasu król miał lewą gałkę oczną większą od prawej. Wtedy zapadła decyzja, że koniecznie trzeba usunąć lewe oko uszatemu. Do tego cały czas był katar. Dr Krawczyk dał wskazanie do pobrania wymazu z nosa, aby dowiedzieć się jakie bakterie konkretnie nie dają spokoju Bursztynkowi. Wtedy ma dobrać szczepionkę, która ma duże szanse mu pomóc.



Październik 2012 - Czerwiec 2013

W tym czasie wszystko ustało w miejscu, ze względu na to, że nie miałam pieniędzy ani na operacje, ani na badania wymazu z nosa nie mogłam nic konkretnego zrobić. Nic takiego gwałtownego się nie działo, że trzeba było jechać do weterynarza. Aż dziwiłam się, że wszystko tak się zatrzymało. Pieniądze dopiero udało mi się zebrać w czerwcu 2013 i wtedy ruszyliśmy pełną parą.



15 czerwca 2013

Udaliśmy się do Torunia, aby ustalić od czego mamy zacząć. Umówiliśmy się z doktorem na pobranie wymazu i Pan Krawczyk dał wskazanie do zrobienia RTG czaszki.



19 czerwca 2013

Zdobyłam RTG czaszki u doktora Pękały, którego gabinet mieści się na ul. Suleckiego w Toruniu.



24 czerwca 2013

Pobraliśmy wymaz z nosa u dr. Krawczyka. Miałam już wtedy zdjęcie RTG czaszki, na której doktor dostrzegł, że król ma przerośnięte korony zębów. A jeden ząb jest tak mocno przerośnięty, że prawie nabija się na lewą gałkę oczną. Oczywiste było, że trzeba koniecznie usunąć najlepiej obydwie rzeczy : ząb i oko. W pierwszej kolejności postanowiliśmy powalczyć z katarem, potem zająć się sprawą oka.



24 lipca 2013

Mieliśmy już wyniki wymazu z nosa, które pokazały, że jest to Pseudomonas aeruginos.
Antybiogram: wrażliwe: linco-spectin, tatracyklina, enrofloxacyna, gentamycyna,arbofloxacyna, streptomycyna.
Słabo wrażliwe: brak.
Oporne: polimyksyna, kanamycyna, cefaleksyna, amoxy+ klaw, ampicylina.

Zaczęliśmy od engemycinu, który był podawany dobre 2 tygodnie. Codziennie musiałam dawać zastrzyk mojemu królowi.

Engemycin nie całkiem zlikwidował katar, więc nastąpiła zmiana na Marbox, który już całkowicie zniszczył bakterie, które towarzyszyły Bursztynkowi przez tak długi czas. Przez okrągłe dwa lata mój król miał katar. Najbardziej nasilał się zimą. Żałuję tylko, że wcześniej nie dałam wymazu z nosa do badania, może szybciej pomogłabym mojemu uszatemu. Najważniejsze jednak, że jest to już za nami.



27 sierpnia 2013

Nadszedł szczytny dzień. Najważniejszy i najbardziej stresujący. Dzień operacji, podczas której usunięto lewą gałkę oczną mojemu uszatemu. Bardzo się bałam m.in. że się nie obudzi, że coś pójdzie nie tak, na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Operacja się udała! Trwała niecałą godzinę, usunięto lewą gałkę oczną i wykonano korektę zębów. Zabieg wykonał Pan Konrad, drugi weterynarz, asystent doktora Krawczyka, ponieważ szybciej operować mógł on. Lekarz powiedział, że za lewym okiem, nie było żadnego ropnia. Prawdopodobnie było to wysokie ciśnienie w gałce ocznej, które wypychało oko na zewnątrz. Przerośnięty ząb nie mógł zostać usunięty, ponieważ tak duża utrata krwi, która wiązałaby się z tym byłaby zagrożeniem życia króla. Nie mam zdjęć z tego okresu - po operacji. Ale zapewniam, że nie był to ładny widok. Bursztynek przez tydzień miał miejsce po lewym oku wypchane wacikiem. Ja z dnia na dzień miałam powoli wyciągać wacik z tego oka, ale za drugim razem za mocno pociągnęłam i w efekcie wyszedł cały. Przeraziłam się, że za mocno ruszyłam i została mała szparka w tym miejscu. Na szczęście miał założone szwy i żadne zakażenie ani nic się nie dostało do oka, wszystko ładnie się goiło.



5 września 2013

W tym dniu zdjęto uszakowi szwy. Pan Krawczyk powiedział, że na razie koniecznie nie musi być usuwany przerośnięty ząb, bo nie przeszkadza już mu tak, jak wtedy kiedy było jeszcze oko. To była ostatnia wizyta w gabinecie doktora Krawczyka. Za pół roku mam przyjść na kontrolę i prawdopodobnie będzie wykonane kolejne RTG i jeśli będzie to konieczne operacja, w której usunie się przerośnięty ząb.



Podsumowanie

To będzie na pewno najbardziej zapamiętany okres z mojego dzieciństwa. Przez te 3 lata ja sama bardzo się zmieniłam, ale wydaje mi się, że na lepsze. Nigdy nie spodziewałabym się, że spotka mnie taka przygoda, z jednym, małym, niewinnym Bursztynkiem . Nie wiem czy ta zaćma to była wrodzona wada u mojego króla, czy w ciągu jego dojrzewania ona się rozwinęła i cała reszta z nią. Jednak królik to zwierze, z którym wiążą się nie małe wydatki. Szczególnie kiedy zwierzak jest chory, trzeba mieć pieniędzy jeszcze więcej na jego leczenie. Nie żałuję tego, że zdecydowałam się przyjąć pod swoją opiekę Bursztynka, że wydałam na niego wiele pieniędzy, że często ja sobie wielu rzeczy odmówiłam aby dać zapłatę weterynarzowi, na jego leki. Na większość wizyt dojeżdżałam sama pociągiem i MZK. Do Torunia dzieli mnie trasa 30 km. Wszystko podczas opieki nad nim robiłam sama: obcinałam pazury, dawałam zastrzyki, z początku do weterynarza woziłam w kartonie rowerem (oczywiście tego w mojej miejscowości). Mimo to uszaty dawał mi przez cały czas wiele radości. Było mnóstwo pięknych chwil, które z nim przeżyłam. Cieszę się, że uratowałam jedno z króliczych istnień i dałam mu dom. Bo gdyby nie był u mnie nie jestem pewna czy ktoś zaopiekowałby się nim i tak dużo się dla niego poświęcił. Wiem i zdaję sobie z tego sprawę, że popełniłam wiele błędów, ale zawsze starałam się jak najlepiej. Teraz po tym wszystkim co nas spotkało mogę powiedzieć, że jestem o wiele bardziej doświadczona i wiele rzeczy się nauczyłam. Jak to mówią, człowiek uczy się na błędach.

Bursztynek ma obecnie 3 lata. Jest króliczkiem bardzo żywiołowym, pełnym energii, często zachowuje się jak mały kilkumiesięczny uszaty - psoci się, biega, szaleje po całym pokoju, wchodzi tam gdzie nie powinien. Jest niesamowicie ciekawski. Mam nadzieję, że już więcej nie będzie pogarszać się jego zdrowie i że jeszcze wiele pięknych lat życia przed nim. Mimo, że ja dorosłam i zazwyczaj nudzą się dzieciom zwierzaki, ja nie mam takiego poczucia, że się mi znudził. Postaram się wypełniać jego życie samymi najlepszymi chwilami. Myślę, że los będzie dla niego łaskawszy i nie będzie już więcej cierpiał.

Mam nadzieję, że weterynarze na których się zawiodłam zmienią się, nie wiem. Podszkolą i więcej nie będą źle leczyć kolejnych zwierząt.

Chciałabym bardzo, bardzo podziękować doktorowi Krawczykowi i panu Konradowi, za to wszystko co zrobili dla mojego uszatego. Gdyby nie oni myślę, że nie zakończyłoby się to tak dobrze. Każdemu zwierzakowi życzę takiego weterynarza jakim jest doktor Krawczyk.

Ponownie chciałabym podziękować Oli ze Stowarzyszenia Pomocy Królikom w Toruniu, za to, że wpuściłam mnie na swoją wizytę w grudniu 2011. Mimo, że nie miałyśmy okazji się poznać jestem bardzo wdzięczna za ten czyn. Mam nadzieję, że kiedyś się poznamy.

Imiona weterynarzy w mojej miejscowości zostały zmienione w tym artykule.

Jeśli ktoś chciałby zasięgnąć porady, dowiedzieć się czegoś na temat chorób przebytych przez Bursztynka lub zapytać o coś innego, jestem w stanie doradzić.
Mail do mnie:scarlett36@vp.pl



Poniżej znajdują się zdjęcia Bursztynka obecne i z poprzednich lat.

Prawe oko Bursztynka (teraz)

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Lewe oko Bursztynka (teraz)

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul



Poprzednie lata

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

miniaturkabeztajemnic.com

Źródło zdjęcia: Prywatne archiwum Agaty Pikul

Agata Pikul


królik miniaturka

Copyright@2009-2014 - Miniaturka bez tajemnic. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Bez pisemnej zgody redakcji portalu Miniaturka bez tajemnic kopiowanie treści jest zabronione.
Plagiat jest przestępstwem zagrożonym określoną sankcją na podstawie przepisów prawa autorskiego.