
Futra z żywych zwierząt stały się wyznacznikiem mody. Jeszcze do
niedawna kobiety, które nosiły takie futra, były postrzegane jako
osoby z wyższych sfer. Obecnie jest to raczej oznaka snobizmu i
egoizmu, szczególnie biorąc pod uwagę fakt coraz bardziej
rozpowszechnionej akcji przeciwko futrom z "żywych zwierząt".
Kobiety korzystające z takiej formy odzieży nie zdają sobie sprawy,
ile żywych stworzeń zostało zabitych na jedno takie ubranie, które -
moim osobistym zdaniem - wcale nie należy do ładnych.
Aby mogło powstać jedno futro - zabitych musi zostać:
- 55 norek,
- 100 szynszyli,
- 18 lisów,
- 40 soboli
- 11 rysi
- 100 wiewiórek.
Nie dajmy się zwieść wszelkim argumentom osób, które namawiają do
takich futer. Szczególnie często jestesmy przekonywani, że zwierzęta
hodowane na futro są utrzymywane w bardzo dobrych i humanitarnych
warunkach, w takich samych warunkach zostają zabijane, ale czy możemy
w ogóle mówić o zabijaniu humanitarnym?
Zresztą, same te hodowle są dalekie od humanitarnych, ich głównym
celem jest zysk, a nie dobro zwierzęcia.
Zwierzeta bardzo często są trzymane w zbyt małych klatkach po kilka
osobników. W takich warunkach dochodzi do szeregu patologicznych
zachowań: u lisów dochodzi do zachowań kanibalizmu, a norki odgryzają
sobie różne części ciała - jest to spowodowane ogromnym stresem.
Niektóre kraje na świecie w dość znaczny sposób ograniczają prawnie
(np Szwajcaria) lub zakazują takich hodowli (np Wielka Brytania,
Holandia czy Austria), ale wówczas właściciele hodowli przenoszą je do
państw, w których prawo nie reguluje tej kwestii lub jest bardziej
przystępne dla zabijania zwierząt na futra (np Polska).