Często przy planowaniu zakupu królika pomijana
jest jego stadna
natura. Większość hobbystów-amatorów, kupując uszaka raczej ma na myśli zaspokojenie swoich potrzeb,
nie myśląc o potrzebach królika. Nie wystarczy mu tylko jedzenie na wysokim poziomie
i dużo miejsca do wybiegania się, ale równie ważne jest towarzystwo, bez którego nasz
pupil nie będzie w pełni szczęśliwy.
Rozważając naturę królików nie możemy zapomnieć iż pomimo tego że nasz domownik jest
w większości przypadków w pełni oswojony, to instynkty i bardzo rozbudowane relacje
społeczne pozostały w bardzo zbliżonym stopniu na poziomie królików dzikich.
Zazwyczaj kupując królika jest to
osobnik bardzo młody, który tak naprawdę nie był w stanie jeszcze rozwinąć swoich relacji
z innymi królikami, ale to nie oznacza że nauczy się żyć w samotności, bo nigdy nie zaznał
życia w stadzie, mówiąc o stadzie w tym wypadku nie mam na myśli ogromu osobników,
ale chociaż jednego partnera do zabaw.
W pierwszych dniach zazwyczaj, królik jest na tyle zdenerwowany, że nie myśli o towarzystwie,
większość czasu zajmuje mu zapoznawanie nowego miejsca i nowych właścicieli, ale po pewnym
okresie adaptacji, zaczyna dostrzegać że jest samotny, już mu nie wystarczają przechadzki
po pokoju. Jeżeli możemy poświecić królikowi dużo czasu to tylko wyjdzie nam to na plus,
ale nie możemy spędzać każdej chwili z uszakiem, dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem jest
kupno drugiego towarzysza.
Planując dokupienie towarzysza powinniśmy zapoznać się jak funkcjonuje życie w grupie,
aby lepiej zrozumieć system działania taki relacji.
Pierwsza z rzeczy jaką zauważymy to jest
ustalanie hierarchii, polega to na zdominowaniu drugiego osobnika. Takie funkcjonowanie
wywodzi się z życia w dużych grupach, które również przekłada się na życie nawet w pojedyńczej parze,
w której pomimo pozornych czułości i przytul asów najważniejsza jest hierarchia,
a dopiero potem partnerstwo.
W dużych stadach możemy wyróżnić 3 grupy osobników:
- dominant
- subdominant
- osobniki podległe
Dominant, jest to osobnik, który w hierarchii stoi na pierwszym miejscu, w naturze
to on przewodzi stadem.
Subdominant, to osobnik, który jako jeden z nielicznych potrafi stanąć do walki z dominatem,
może się zdarzyć że w stadzie znajdziemy więcej niż jednego subdominanta.
Osobniki podległe, to zwierzęta, które są poddane dominantowi, bardzo rzadko sprzeciwiają
się mu i walki z nim są niezmiernie rzadkie.
Dominacja w stadzie jest zazwyczaj długotrwała i dość stabilna. Ewentualnymi przyczynami
zmian w hierarchii mogą być głębokie zmiany środowiskowe., lub pogorszenie się stanu zdrowia.
Dlaczego piszę o hierarchii? Mianowicie dlatego, że pierwsza rzeczą jaka zauważymy po
przyniesieniu nowego króliczka do domu, będzie jej ustalanie, jest to nieuniknione i dla
niektórych zniechęcające, ale jeżeli ktoś dobrze zaplanuje przebieg adaptacji,
to ustalanie hierarchii przebiegnie bez większych problemów, choć to jest też uzależnione
od czynników takich jak np.: wiek królików.
Nie zależy zakładać, że królik zdominowany,
tylko czeka na osłabienie dominanta, aby zająć jego miejsce, u królików domowych nawet
w czasie osłabienia dominanta nie dochodzi do ponownych walk, inna sytuacja jest w naturze,
która wynika z faktu że stado bez dominanta po prostu zginie, a walki które mogą
wyglądać na brutalne mają tylko i wyłącznie wyłonić jak najsilniejszego osobnika,
który da maksymalną gwarancję stabilności i zwiększa szanse na przetrwanie pozostałych.
Walka o dominacje w stadzie ma często przejawy seksualne, które w najbardziej prymitywny sposób,
ale również najbardziej dosadnie pokazują siłę i wyższość nad osobnikiem zdominowanym.
Należy pamiętać że pomimo częstego pokazywania swojej dominacji w stadzie króliki w chwili
zagrożenia trzymają się razem i wtedy zanika granica pomiędzy dominantem a resztą stada.
Króliki są również zwierzętami terytorialnymi, co jest spowodowane chęcią posiadania
chociaż małego skrawka tylko dla siebie, należy to brać pod uwagę planowania zwiększenia
liczby królików, aby zapewnić im odpowiednią przestrzeń
Jeżeli mówimy o królikach to sprawa z doborem płci partnera nie jest najistotniejsza,
ważne by miał się z kim pobawi i do kogo przytulic.
Warto również dodać odnośnie innych zwierząt
że nie zawsze wystarczy jeden partner do zapokojnia potrzeb stadnych.
Zwierzeta stadne wyróżniają się różnego rodzaju metodami rozrodczymi, tzn. jedne
rozmanzają się w parach, drugie na czas rozmnażania tymczasowo dobierają się w pary,
a jeszcze inne podobnie jak poprzednie dobierają się w pary na czas rozrodu,
ale pomimo tego samcowi potrzebny jest harem samic, dzieje się tak ponieważ samiec
w okresie rozrodczym ma tak silny popęd, że zapładnia kilka samic w bardzo krótkim
odstępie czasowym, a co za tym idzie potrzebuje większej ilości samic, tak aby nie zamęczył jednej.
Wracając już do samych królików, to jak już wspominałam, pomimo tego że młody królik
nie znający jeszcze stadnego życia, po udostępnieniu mu towarzysza jego zachowanie
ulega diametralnej zmianie, która ma już swój początek w ustalaniu hierarchii, ale
gdy sytuacja się wyklaruje sami zaobserwujemy zmiany w zachowaniu króliczka(ów).
Zazwyczaj są dużo bardziej żywotne, można nawet powiedzieć że dłużej są młode.
Królik w samotności częściej przesiaduje sam, nie ma takiej ochoty do zabaw,
jest bardziej osowiały, zaś w towarzystwie ciągle mają coś do zrobienia, nie
tyczy się to tylko 2 królików, ale również większej grupy.
Doświadczeni hodowcy również potwierdzają fakt,
że króliki będące w grupie (co najmniej 2), szybciej wychodzą z poważnych chorób
i rzadziej kończą się one śmiercią. Dzieję się tak ponieważ, drugi królik daję chęć
do życia temu choremu.
Więź pomiędzy królikami jest bardzo silna , chyba najbardziej dobitnym przykładem jest gdy
jeden z królików umiera (niestety), wtedy można zauważyć diametralną zmianę, żyjący królik
bardzo tęskni za starym towarzyszem, bardzo źle znosi taka rozłąkę i wtedy zazwyczaj staje
się osowiały i skłonny do zapadania na równego rodzaju choroby. Jedna z możliwości
minimalizowania takich ekstremalnych przeżyć jest trzymanie co najmniej 3 królików.
Jednym ze stadnych zachowań, które możemy zaobserwować w domu (nawet gdy jest tylko
jeden osobnik-samica) jest oznaczanie swoich małych, poprzez obsikiwanie.
Podobna sytuacja jest widoczna gdy dominant oznacza tak innych członków stada, które
oznacza przynależność do danej grupy, jak również w takim sposób pokazuje swoją wyższość
Niektórzy mogą powiedzieć, że ich uszak już jest tyle sam że pewnie nie umiałbym
już funkcjonować w stadzie, co nie do końca jest prawdą. Choć poprzez odizolowanie
zwierzęcia od innych osobników tego samego gatunku można zauważyć pewne zaniki naturalnych
i instynktownych zachowań, to nawet gdy taka izolacja trwała długo po połączeniu zwierząt
aktywują się zachowania wrodzone, co pozwala nam nie tylko cieszyć się pupilami,
ale również obserwować bardzo ciekawe relacje pomiędzy nimi, których nie mieliśmy okazji
oglądać wcześniej.
Nie należy generalizować zachowań,
ale jedną ze wspólnych cech samotnych zwierząt jest większa bojaźliwość, mniejsza skłonność
uczenia się nowych rzeczy jak również częstsza agresja, depresja i ogólna nerwowość.
Spora cześć osób zniechęca fakt zaprzyjaźniania królików, obawy że w ogóle się to nie uda.
Pewnie zdarzają się przypadki w jakiś sposób patologiczne, które nie tolerują w swoim otoczeniu
innych osobników, ale są to niezmiernie rzadkie sytuacje.
Również są argumenty, finansowe, jak i lokalowe, ale to już jest kwestia indywidualna.
Kolejnym argumentem jaki możemy usłyszeć od osób przeciwnych trzymania 2-óch lub większej
ilości królików to fakt, że nigdy nie oswoimy ich tak jak byśmy to zrobili gdybyśmy mieli "jedynaka".
Uczciwie mówiąc jest w tym cześć prawdy, królik w stadzie jest zazwyczaj bardziej niezależny,
ale kupując żywą istotę nie możemy myśleć tylko jak o pluszowym misiu, którą poprzytulamy
kiedy będziemy chcieli, a potem zostawimy samą, trzymając co najmniej dwa króliki zaspokajamy
również jego potrzeby bliskości.
Z doświadczenia wiem, jak
zmienił się mój Wincent, w chwili gdy trafiła do nas Miszela.
Początki były typowe: sikanie, nadmierne bobkowanie i ogólny stres, ale po kilku
tygodniach cała sytuacja wróciła do normy, z tym że Wincent miał towarzysza, którego
zdominował (co było do przewidzenia). Trud adaptacji został wynagrodzony bardzo
interesującymi zachowaniami, wzajemne mycie się, lizanie, przytulanie, wspólne zabawy
i psoty - niesamowity widok.
W chwili gdy Miszela została poddana kastracji, często podróżowała do weterynarza,
zaraz po przyjeździe Wincent przybiegał do niej, obwąchiwał i cieszył się że znowu
nie jest sam, czasami przypomina Miszeli kto dominuje w ich stadzie, ale teraz jest
to już robione w bardzo delikatny sposób, zazwyczaj przy uciskanie łebkiem ciała Miszeli do podłoża.
n-monika
Źródła zdjęć:
www.uczenzklasa.gazeta.pl
wspaniale-kroliki.blog.onet.pl
zielona.org
www.schnuddlchen.ag.vu
prywatne archiwum: nuna i n-monika