Królik jako zwierze stadne powinien mieć przynajmniej jednego przyjaciela tego samego gatunku, czyli drugiego króliczka.
Zaprzyjaźnianie królików nie nastręcza dużych problemów, szczególnie gdy oba osobniki są młode. Pomocne również są zabiegi takie jak kastracja/ sterylizacja, które minimalizują terytorializm.
W przypadku przyjaźni samiczka - samczyk raz zaprzyjaźnione króliczki zazwyczaj trwają w takim stanie już do końca życia (pod warunkiem że nie są od siebie separowane na dłuższy czas), nie zdarzają się jakieś nagłe zmiany zachowań (mowa oczywiście o osobnikach wykastrowanych/sterylizowanych - przynajmniej jednym). Jednak są sytuacje gdy po domu biegają króliczki tej samej płci. Sprawa z zaprzyjaźnianiem wygląda nieco inaczej, a szczególnie powinniśmy zwrócić uwagę na trwałość przyjaźni.
Jednym z podstawowych kroków, które powinniśmy podjąć jest kastracja/sterylizacja obu uszaków,
jest to konieczne aby króliczki tych samych płci mogły normalnie razem funkcjonować.
W naturze króliki żyją w dużych koloniach, w których dominantem jest jedna samiczka i jeden samczyk .
Każdy królik ma swoja pozycje w stadzie, która jest bardzo surowo broniona.
Biorąc pod uwagę warunki jakie możemy stworzyć naszym pupilom w domu, dając do dyspozycji nawet cały
pokój taka przestrzeń jest zbyt mała aby zapobiec rywalizacji, niekiedy krwawej, pomiędzy dwoma
osobnikami tej samej płci na małej przestrzeni, gdy nie były poddane zabiegowi kastracji.
Dlatego posiadając już dwa króliczki o tej samej płci musimy mieć świadomość że oba będą
musiały być poddane operacji.
Kastracja/ sterylizacja oprócz innych zalet, niestety nie gwarantuje 100% sukcesów w zaprzyjaźnianiu dwóch panów, lub dwóch króliczych pań. Ich instynkt terytorialny jest bardzo silny, co niekiedy sprawia że pomimo minimalizacji poprzez zabieg nadal są problemy z tolerowaniem drugiego osobnika tej samej płci w swoim bliskim otoczeniu.
Jak już pisałem wcześnie, zaprzyjaźnianie młodych uszaków nie jest problemem, z wiekiem zaczynają się schody, szczególnie w okresie dojrzewania, może okazać się że poprzednie zaprzyjaźnianie nie było trwałe, a musimy mieć również na uwadze fakt, że samiczki poddajemy sterylizacji w wieku dopiero 5 miesięcy.
Pomimo wiedzy że przyjaźń dwóch samczyków - samiczek nie jest łatwa, decydujemy się na taki układ ( niekiedy jest to przypadek, szczególnie gdy kupujemy uszaki w sklepie). Jak sobie w tej sytuacji radzić ? Przede wszystkim musimy pozwolić uszakom ustalić hierarchie, jeden z króliczków będzie znacznie podporządkowany drugiemu, szczególnie w kwestii jedzenia i przebywania w danym miejscu. Nasze ciągłe interwencje w tej kwestii niczego nie zmienią, a tylko będą opóźniać proces zaprzyjaźniania. Patrz "opieka - towarzystwo - drugi królik".
"Trudna przyjaźń" jest również nietrwała i pomimo że my uznamy ustalanie hierarchii za zakończone, uszaki po kilku dniach stwierdzą że jednak należy coś zmienić i ponownie pojawi się problem bijatyk, przeganiania itp.
Jak możemy sobie z tym radzić?
Przede wszystkim powinniśmy zwracać baczną uwagę na porządek w miejscu gdzie czas spędzają uszaki,
niewielkie zmiany w naszym mniemaniu, np. ustawienie mebli, u królików będzie oznaczać że ustalanie
hierarchii musi być przeprowadzone ponownie.
Nasze zachowanie w stosunku do obu pupili też powinno być zrównoważone, poświęcanie uwagi wyłącznie
jednemu uszakowi może wzbudzać "zazdrość" drugiego, co będzie prowokować bójki.
Choroba czy rozdzielenie królików nawet na krotki czas może być powodem do umocnienia lub ponownego
ustalenia hierarchii.
Bardzo poważnym zachwianiem panującej równowagi, jest wprowadzenie do życia, już w miarę stabilnej przyjaźni króliczków kolejnego uszatego towarzysza. Układ w takim przypadku ulega diametralnej zmianie i ustalanie hierarchii będzie przebiegać po raz kolejny. Jeżeli jest to kolejny osobnik tej samej płci, to może się okazać że taka przyjaźń będzie bardzo trudno, a najsłabszy króliczek będzie przeganiany z kąta w kąt, nie zawsze tak się dzieje, ale musimy zdawać sobie z tego sprawę, że nasza chęć posiadania trzech uszaków bez znajomości płci, może być krzywdząca dla jednego z nich. Gdy nowy króliczek jest innej płci zaprzyjaźnianie nie jest aż tak trudne, jednak poprzednia przyjaźń jest zachwiana i odbudowanie jej na poprzednim poziomie może być bardzo wyczerpujące.
Z doświadczenia mogę napisać, że według mnie przyjaźń samiczka - samczyk jest jakby bardziej serdeczna i naturalna, nie ma tam tyle miejsca na jakieś niesnaski, króliczki znacznie częściej się przytulają, na dużo więcej sobie pozwalają w swoim otoczeniu, chociażby przy jedzeniu( koniecznie jeden z uszaków musi być po kastracji).
O ile obecnie dwie wysterylizowane samiczki tez w miarę dobrze się dogadują, to bywają dni, że Wincent (pomimo imienia to samiczka) jest bardzo surowy dla Kostka (też samiczka). W poprzednim układzie Wincent z Miszelką (samczyk : ) ) takie sytuacje oprócz pierwszego zaprzyjaźniania nie miały miejsca, pomimo że tylko Miszelka była poddana kastracji.
Wincent z Miszelką [*].
Źródło zdjęcia: prywatne archiwum n-monika
Obecnie niemal każde jedzenie kończy się warczeniem obojga i ganianiem z kawałkiem warzywa po pokoju aby zgubić tą drugą, która przecież tylko czyha aby zabrać nam śniadanie, czy kolację.
Teraz gdy zauważymy że Wincent jest agresywny w stosunku do Kostka - który jest zdominowany bez reszty - i jego agresja wzrasta, tak samo jak Kostka strach, wtedy zaczynamy interweniować, z obserwacji już wiemy że bez naszej pomocy takie zachowanie się nasila, szczególnie ze strony Kostka, który reaguje ucieczką na sam widok Wincenta, pomimo że ten chce się tylko przytulić. Więc w chwilach załamania przyjaźni zamykamy oba uszaki w wiklinowym domku i wynosimy do pomieszczenia w którym na co dzień nie przebywają, zazwyczaj jest to kuchnia, siedzą tak około 30 min. Oczywiście są ciągle pod czyjąś opieką nie zostawiamy ich samych, na wypadek gdy jednak doszło do kolejnych spięć, musimy natychmiast reagować, ponieważ na bardzo małej przestrzeni mogło by w krótkim czasie dojść do nieszczęścia.
Zazwyczaj jednak tak postawienie sprawy skutkuje nawrotem przyjaźni na co najmniej kilka tygodni,
obecnie jest to znacznie dłużej bez spięć.
Z innymi królikami o innym temperamencie ten sposób może być nieskuteczny.
Nuna
Ja zaprzyjaźniałam cała trójkę, zakochana para + Tobi znajda. Zaprzyjaźnianie przebiegało normalnie, przeganianie, ujeżdżanie, wyrywanie kłębów sierści, skoki w powietrzu i zwroty z wyrzucaniem nóg, każdy bil się z każdym, także parka miedzy sobą. Ustalanie hierarchii od podstaw. Zaprzyjaźnianie w przedpokoju trwało trzy dni , ciąg dalszy miął miejsce na balkonie i trwał kolejne trzy dni.
Chwile spokoju.
Źródło zdjęcia: prywatne archiwum Nuna
Rozbite oczko Tino po jednej z walk.
Źródło zdjęcia: prywatne archiwum Nuna
Dałam sobie spokój z zaprzyjaźnianiem na długi czas. Dopiero po śmierci Lilly wzięłam się za ponowne łączenie Tobiego i Tino. Udało się dzięki mojej wytrwałości, przyjaźń trwa do dziś przerywana od czasu do czasu niegroźnymi sprzeczkami, bardzo rzadko znajduje wyrwaną sierść i balkon w nieładzie , ale chłopcy przybiegają razem, jędza razem i myją się wzajemnie wiec wszystko wraca do swojego porządku bez ingerencji z mojej strony. Dwa samce to trudna przyjaźń, wymagająca doświadczenia i dużo przestrzeni gwarantującej , że jeśli coś się popsuje to króliki będą miały możliwość ucieczki.
Absolutnie odradzam trzymania dwóch królików nawet tych najbardziej zaprzyjaźnionych w klatce. Mała przestrzeń może być przyczyna konfliktów np. królik młodszy ranga nie ustąpi miejsca królikowi starszemu ( bo gdzie), starszy królik odbierze takie zachowanie jako zachwianie swojej pozycji i będzie chciał przywołać młodego do porządku. Młodszy nie ma szans żeby uciec przed ostrymi zębami kolegi wiec musi się bronić. Taka walka skończy się poważnymi ranami i okaleczeniami.
Przykład z karmienia uszakow, pierwszy leci Tobi jeśli w pobliżu jest Tino i pierwszy dobiegnie do jedzenia. Tobi go delikatnie upomina, Tino odskakuje gdy Tobi zaczyna jeść może również jeść Tino. W klatce gdzie nie ma miejsca na ustąpienie szefowi Tino zostałby ugryziony, na pewno poczułby się niesprawiedliwie potraktowany i była by wojna.
Jeżeli możemy pozwolić sobie na trzymanie tylko dwóch uszaków to starajmy się dobierać płeć, tak aby była to samiczka - samczyk (co najmniej jedno kastrowane), jednak przyjaźń tej samej płci jest trudna, ale nie niemożliwa, wymaga dużej przestrzeni i cierpliwości.